Witam, witam! Rzadko mi się zdarza dotrzymywać obietnic, ale tym razem się udało. Tak jak wcześniej obiecałam, wstawiam teraz kolejną część "Spy Twins". Miłego czytania życzę!
Agencja miała dziesięć pięter z czego siedem z przeszklonym hallem i trzy normalne. Rodzeństwo zapoznawało się teraz z tymi drugimi. Na ósmym piętrze znajdowały się same kwatery szpiegów. Nie wszyscy agenci mieszkali w bazie. Niektórzy mieli własne domy, tak jak do niedawna Corni i Zimi. Do niedawna, bo teraz mieli mieszkać w agencji w bliskim sąsiedztwie ich trenerki Monic.
Piętro niżej znajdowała się stołówka, dla tych, którzy nie umieli, bądź nie chcieli gotować. Składała się ona z czterech długich stołów, ławek, lady zza której kucharki podawały jedzenie oraz dwóch okienek do których można było oddać naczynia. Na dziewiątym piętrze znajdowała się także zbrojownia, lecz tam rodzeństwo nie zostało dopuszczone, ponieważ nie mieli jeszcze takich uprawnień.
Zeszli na najniższe piętro, czyli na dziesiąte. Było tam dziesięć sal treningowych, strzelnica i pokój wyglądający jak salon gier, do którego właśnie poszli.
-Co to za miejsce? -Zimi wyglądała na niezbyt zachwyconą. Nie lubiła salonów gier. Dla niej najlepszą formą rozrywki były sporty ekstremalne, które uprawiała w realu, a nie grając na komputerze.
-To jest najważniejsza sala treningowa. Każdy agent naszej agencji, który nie jest zwolniony ze służby ma obowiązek raz w miesiącu tu przyjść i odbyć co najmniej jedną intermisję.
-Co odbyć? -zdziwiła się Zimi. Spojrzała na Monic jakby właśnie wyszła ze statku kosmicznego.
-Nie patrz tak na mnie! -oburzyła się ich nowa opiekunka- Intermisje nie zostały wynalezione wczoraj przez kosmitów! Istnieją już od ponad wieku!
-Ale co to są te intermisje? - zapytał Corni.
-To są misje wyświetlane na specjalnych urządzeniach, nazywanych intergemami. Z resztą sami się niedługo przekonacie. Wszystko co robi agent podczas intermisji jest nagrywane i przekazywane specjalnemu oddziałowi zarządzania agencją Sharlatans. Dzięki temu każdy szpieg dostaje taką misję, do jakiej aktualnie się nadaje.
-I że niby to wszystko się tu dzieje? -zapytała się z niedowierzaniem Zimi.
-Tak. Dobra, ale koniec tego. Idziemy dalej. Jeśli niczego nie przeskrobiecie może za tydzień weźmiecie udział w jednej intermisji.
Zimi wyglądała na zachwyconą tą informacją. Może ta intermisja nie była prawdziwą misją, ale to już coś. Natomiast Corni przyjął to jako interesującą ciekawostkę.
Następnym punktem zwiedzania okazała strzelnica. Było tam 20 stanowisk. Kilku szpiegów właśnie trenowało. Monic dała im po parze zatyczek do uszu.
-Włóżcie je. Wystrzał potrafi być czasem naprawdę głośny.
Rodzeństwo posłusznie wykonało polecenie trenerki.
Corni rozejrzał się uważnie po strzelnicy. Po ich prawej stało dwoje agentów. Kobieta strzelała z łuku, a mężczyzna rzucał nożami. Po lewej jeden leżał, a drugi kucał.
-Ci dwaj -Monic wskazała na lewo- to snajperzy. Muszą trenować strzelanie w dziwnych pozach.
Pozostałych dziesięć sal treningowych już nie zwiedzali. Opiekunka tylko pokazała jak do nich dojść.
Wrócili do kwatery trenerki. Tam zrobili sobie obiad. Gdy już usiedli przy stoliku, Monic zaczęła wyjaśniać im zasady jakie panują w agencji.
-Po pierwsze: oficjalnie nie jesteście jeszcze pełnoprawnymi agentami, więc jak cokolwiek przeskrobiecie to wylatujecie zanim zdążycie choćby mrugnąć. Po drugie: Puki co nie macie wstępu do zbrojowni. Możecie tam wejść tylko pod moim nadzorem i z moim pozwoleniem. To samo tyczy się kuchni przy stołówce. Tak nawiasem mówiąc, mają tam wstęp tylko kucharki i ludzie przypisani na zmywak. Po trzecie: Dwa razy w tygodniu macie wolne, w tym jeden dzień jest przeznaczony na służbę porządkową. Czyli na zmywak, czyszczenie sal treningowych i windy. Po czwarte: normalny agent z Sharlatans ma partnera, z którym współpracuje. Jednak wasza dwójka będzie pracować jako jedna osoba. Tak więc do każdej misji będziecie mieli przypisanego jednego doświadczonego szpiega. Znając życie ten obowiązek spadnie na mnie... Ale nie prędko dostaniecie jakąś misję bo... Po pierwsze: musicie najpierw przejść przez kontrolę waszych umiejętności, a potem przez dłuuuugi trening. Po drugie: zaczniecie dopiero za tydzień. Przez ten czas możecie robić co tylko się wam żywnie podoba, pod warunkiem, że będziecie pamiętać o zasadach o których wam przed chwilą mówiłam. Jednak macie się u mnie pojawiać trzy razy dziennie: na śniadanie o dziewiątej, na obiedzie o piętnastej i na kolację o dziewiętnastej. O dwudziestej drugiej macie być już w swoich pokojach.
-Co?! Tak wcześnie?! -oburzyła się Zimi, która zazwyczaj szła spać długo po północy.
-Nie obchodzi mnie co będziecie w nich robić, ale nie mam zamiaru ganiać za wami o dwudziestej trzeciej po całej agencji. -To zdało się lekko udobruchać blondynkę.
-Po obiedzie zaczyna się wasz czas wolny. Możecie się pałętać po całej agencji, zadawać pytania, obserwować. Tylko nie przeszkadzajcie ludziom w ich pracy. A i bez mojej zgody nie możecie wyjść po za agencję. -Monic wstała od stołu- Jak skończcie to pozmywajcie po obiedzie. Niestety, ale w szpiegowskich kwaterach nie ma służących. -i wyszła z pokoju pozostawiając brudny talerz na stole.
-Ty masz chyba inne zdanie na ten temat... -mruknął Corni do zamkniętych już drzwi.
Wielbie i ty dobrze o tym wiesz. Ale co z twoim pierwszym blogiem, hmm? Tęsknie za tamtą historią.
OdpowiedzUsuńKompletnie zapomniałam o poprzednim blogu. Nawet nie pamiętam, na jakiej stroni on był. A jeśli chodzi o historię, to tak ją na koniec spaprała, że nie wiedziałam co mam dalej napisać... Ale jeśli będą chętni na tą historię to odkopię ją, trochę przeredaguję i wstawię tutaj ;)
UsuńZostałaś nominowana do Liebster Award. Więcej informacji: smoczy-straznicy.blogspot.com
OdpowiedzUsuńHej, one-chan?! Ten blog będzie kontynuowany? (akurat ja nie powinnam się w tym temacie wypowiadać, ale ciiiii)
OdpowiedzUsuńBędzie kontynuowany. Po prostu nie miałam albo czasu, albo weny by pisać ciąg dalszy.... Nie wiem jak będzie teraz, ale postaram się wstawić coś (cokolwiek, bo zauważyłam, że wszystko stanęło tu w miejscu... ;( . I nee-chan.... Przyganiał kocioł garnkowi... ;P
UsuńBędzie kontynuowany. Po prostu nie miałam albo czasu, albo weny by pisać ciąg dalszy.... Nie wiem jak będzie teraz, ale postaram się wstawić coś (cokolwiek, bo zauważyłam, że wszystko stanęło tu w miejscu... ;( . I nee-chan.... Przyganiał kocioł garnkowi... ;P
Usuń