niedziela, 8 lutego 2015

Spy Twins: rozdział 1

Spy Twins


-Corni! Wstawaj, szkoda dnia na leżenie w łóżku!
Te krzyki wznosiła co rano ta sama osoba. A mianowicie piękna blondynka z średniej długości włosami, które od połowy swej długości, aż po końcówki były ufarbowane na zadziwiająco mocny róż. Zimi, a właściwie Zinmea Dracour właśnie budziła swojego przybranego brata Cornela Greed'a. Trzeba wspomnieć, że chłopak nienawidzi wstawać, a w szczególności gdy pierwszą osobą jaką widzi jest osoba taka jak Zimi.
-Corni! No już! Wstajemy! Nie marnuj cudownego światła słonecznego i wyskakuj z łóżka!
-A mogę cię zbić? -wymamrotał spod kołdry chłopak.
-Proszę cię bardzo , ale najpierw musisz wstać! A przy okazji pójdziesz ze mną na zakupy!
-Omatkoświętajezuchrystebożeratuj... -nakrył się jeszcze szczelniej pierzyną- Znaczy, że nigdzie się nie ruszam... Branoc!
-Corni, nie! Wstawaj, bo cię ściągnę siłą!
Spod kołdry pało się usłyszeć złowieszcze odburknięcie.
-A tylko spróbujesz...
Na te słowa dziewczyna wybiegła z pokoju. W ten sposób ciemnowłosy chłopak miał jeszcze chwilę drzemki. Jednak później musiał za nią sporo zapłacić, ponieważ jego poranny prześladowca powrócił z wiaderkiem pełnym wody.
Dziewczyna bez chwili wahania wylała całą zawartość naczynia na śpiącego brata. Nieszczęśnik z krzykiem zerwał się z łóżka, posłał pełne gniewu spojrzenie na postać stojącą przed nim i rzucił się jej do gardła. Szamotali się tak przez parę minut, aż w końcu Corni wpadł na biurko. Z jękiem zaczął rozcierać powstającego guza. Zdyszana Zimi uśmiechnęła się triumfalnie.
-Dobra! Skoro rytualne budzenie zakończyło się sukcesem to.... do zobaczenia za dziesięć minut w kuchni! - po czym czmychnęła z pokoju.
Chłopak przez chwilę siedział na biurku z niedowierzaniem wpatrzony w zamknięte drzwi. Potem przeklinając swoją przybraną siostrę, wstał i zaczął się ubierać. Czarne dżinsy, czerwony T-shert i koszula w czarno-białą kratkę, czyli strój, który nosił codziennie. Założył zegarek i poszedł do łazienki się odświeżyć. W pełni obudzony zszedł po schodach na dół do kuchni, gdzie zastał Zimi. Dziś miała na sobie jasne, przetarte dżinsy, wściekle różowy top i dżinsową kurteczkę. Siedziała przy stole i zajadała owsiankę z syropem malinowym. Gdy Corni wszedł do pokoju obrzuciła go zniesmaczonym spojrzeniem.
-Boże! Człowieku! Teraz wyglądasz jeszcze gorzej niż gdy cię budziłam!
-Masz coś do tego?
Dziewczyna odchyliła się na krześle i uniosła ręce na znak sprzeciwu.
-Mi tam pasuje, ale mógłbyś się chociaż ubrać w coś innego niż zwykle...
Corni posłał jej spojrzenie "spod byka".
-Nie.
Blondynka naburmuszyła się i wróciła do jedzenia. Chłopak natomiast ruszył w stronę lodówki. Gorliwie przeszukując jej wnętrze zwrócił się z pretensją do Zimi.
-Znowu zjadłaś całą wędlinę?
-Co ja ci poradzę, że w nocy zaczynam być głodna!
Z niechęcią sięgnął po ser i rzodkiewki, pokroił w plasterki i ułożył na kanapce. Spojrzał na stół i siedzącą przy im osobę i postanowił, że zje na blacie. Zgrabnym ruchem wskoczył na szafkę i zaczął jeść swoje śniadanie.
-Wiesz może gdzie pojechała Shina?
-Opiekunka? Niestety, ale wstała przede mną , więc nie widziałam jej jeszcze.
-O matko! To jest możliwe? Ktoś na tym świecie budzi się przed tobą?
Zimi spojrzała na niego zabijającym wzrokiem.
-Oczywiście, że jest możliwe debilu! -wstała, odstawiła miskę po owsiance do zmywarki i ruszyła w stronę wyjścia.
-Czekam na ciebie przy motorze.
-Zaraz, zaraz! Gdzie my niby jedziemy?!
-Nie mówiłam ci? -rzuciła przez ramię- Jedziemy na zakupy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz